Wpływ wysokich technologii na rozwój poznawczy i językowy dziecka. Dziecko w XXI wieku – część pierwsza

Współczesne dziecko wychowuje się w kulturze, która przesycona jest wysokimi technologiami. Mózg dziecka atakowany jest przez olbrzymią ilość bodźców wzrokowych, które przetwarzane są przez prawą półkulę mózgu: szybko zmieniający się obraz w telewizorze, miasta tonące w reklamach i bilbordach, interaktywne zabawki czy też programy dla najmłodszych do zainstalowania w tabletach. Smartfony prezentują cały wachlarz możliwości, a najchętniej wśród najmłodszych wykorzystywany jest do gier i oglądania filmów, bajek i programów tylko z nazwy edukacyjnych.

Badania uczonych dowodzą, że wysoka aktywność prawej półkuli zwalnia lub nawet hamuje rozwój lewej, językowej półkuli mózgu – odpowiedzialnej za nabywanie i rozumienie języka. Jak pisze znany neurobiolog, profesor Manfred Spitzer, na strukturę mózgu dziecka wpływa to, co on robi – ogląda bajki na smartfonie, gra, bawi się w pomieszczeniu, w którym jest włączony telewizor oraz to, czego nie robi – nie bawi się z najbliższymi, tym samym nie buduje relacji społecznych, nie uczy się emocji, nie spędza kreatywnie czasu, nie prowadzi dialogu z rodzicami – nie buduje, wzbogaca swojego języka, nie spędza wolnego czasu na świeżym powietrzu, obniżając swoją sprawność motoryczną, im bardziej powierzchownie zajmujemy się daną treścią, tym mniej synaps w naszym mózgu zostaje pobudzonych, w związku z czym mniej się uczymy. 1 Zaburzenie rozwoju motorycznego, brak ruchu, to sytuacja niesprzyjająca rozwojowi nie tylko ciała, ale również mózgu, wszystkie możliwe funkcje wykształcają się bowiem w ruchu, którego powinno być przecież mnóstwo w dzieciństwie.2 Według Spitzera mózg uczy się zawsze3, owoce tej nauki zależą od bodźców jakie są mu dostarczane, czy będą to te, sprzyjające prawidłowemu rozwojowi, czy też będą to takie, które w negatywny sposób wpłyną na rozwój poznawczy najmłodszych.

Liczby

Według najnowszych badań przeprowadzonych w USA ponad 2 tysiące dzieci i młodzieży w ciągu dnia spędza przed telewizorem 7,5 godziny dziennie, a na czas korzystania z mediów elektronicznych przeznaczają więcej czasu niż na sen. Dziewięciomiesięczne niemowlęta przebywają przy włączonym telewizorze około 40 minut w ciągu dnia, roczne dzieci jedną godzinę dziennie spędzają przed TV, dwulatki 1,5 godziny, przedszkolaki kilka godzin dziennie4.
Te informacje są alarmujące i nie napawają optymizmem. Co gorsza, dzieci oglądają telewizję w samotności, nie towarzyszy im nikt z dorosłych, co sprzyja tworzeniu przez malucha własnych, zwykle nieprawdziwych interpretacji tego co widzi oraz tego co słyszy.

Syndrom “brakującej sekundy”

D. de Kerckhove wspomina o syndromie „brakującej połowy sekundy”5. Medioznawca ma na myśli to, że szybkość wyświetlanego obrazu na ekranach telewizorów jest tak duża, że naszemu aparatowi percepcyjnemu brakuje pół sekundy, by mógł przetworzyć docierające informacje i nadać im właściwy sens. Najmłodsze dzieci w szczególności lubią oglądać reklamy, sprawiają wtedy wrażenie zahipnotyzowanych (często te dzieci, które mają trudności w komunikacji językowej). Dzieje się tak, dlatego, że podczas słuchania i oglądania telewizji, mózg eliminuje dźwięki językowe i zwraca uwagę tylko na niewerbalny przekaz. Dzieci bardzo szybko uzależniają się od zmieniających się obrazów i słów, co wpływa na ich zachowanie – stają się nadmiernie pobudzone, odczuwają częściej niepokój i lęk. Badania neurobiologów dowodzą, że możliwe jest percepcja ruchu bez postrzegania kształtu. Dlatego niemowlę uspokaja się kiedy „ogląda” telewizor, gdyż śledzi ruch przedmiotu – co jest zgodne z jego etapem rozwoju. Wielu rodziców jest w błędzie, że w tym momencie dziecko coś odkrywa, poznaje – w tej sytuacji nie dokonuje się akt poznania, dziecko w tym momencie niczego nie doświadcza, a w jego umyśle zostaje budowany fałszywy obraz świata. Dzieci w wieku poniemowlęcym oraz przedszkolnym również preferują dynamiczny obraz, programy, w których dużo się dzieje. Wielu również myli się myśląc, że podczas oglądania telewizji dziecko uczy się mówić, dialogi z programów telewizyjnych nie są tymi samymi co prowadzone na żywo np. przy stole, w obecności dziecka, nie wywołują tego samego skutku.6 Dźwięki pochodzące z telewizora, tabletu, telefonu czy też zabawki interaktywnej wręcz nie pozwalają na powstawanie nowych połączeń między neuronami, niezbędnych, by móc posługiwać się językiem. Dziecko musi słuchać dźwięków mowy oraz widzieć osobę mówiącą by prawidłowo nabywać język do komunikacji.

O skutkach stymulacji wysokimi technologiami w następnym artykule. 

1. Op. cit. M. Spitzer, Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci, str. 64-65.

2. R. Patzlaff, Zastygłe spojrzenie. Fizjologiczne skutki patrzenia na ekran a rozwój dziecka.

3. M. Spitzer, Jak uczy się mózg.

 4. M.Desmurget,  Teleogłupianie. O zgubnych skutkach oglądania telewizji (nie tylko przez dzieci).

5. J. Cieszyńska, Wczesna diagnoza i terapia zaburzeń autystycznych.

6. R. Patzlaff, Zastygłe spojrzenie. Fizjologiczne skutki patrzenia na ekran a rozwój dziecka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.